Niegdy byem sawnym baznem, baznowaem przed samymi krlami. Dzi, gdy artretyzm odwraca mnie podszewk na wierzch, kieruj ju tylko tym oto szmatawym. Interesem. Bo teatr jest jak dziewczyna, prosz pastwa! da od nas wci nowych pieszczot i pocaunkw. O. Wyobracie sobie, moi mili, e ta oto scena jest jej gow. O. Tu s wanie jej oczy. Tu usta. Pastwo siedzicie jej na biucie, a pan; halo, panie! Gdzie pan usiad, askawy panie? Co? Oj, oj, oj. Co wieczr ogldamy wasze zy, to znw wasze radoci, bo w gruncie rzeczy, pomimo, i wielu z was jest mankowiczami [&] 